-Jutro tu wrócę.-Powiedziałam stanowczo i skierowałam się do wyjścia. Już miałam iść do domu, kiedy zorientowałam się że nie znam drogi.
-Ej... wiecie którędy na ulice Wiejską?
- Nie - usłyszałam zgodne głosy. Odwróciłam się szybko I spojrzałam przerażona wgłąb fabryki. Nie widziałam aktualnie któregoś z nich. Wzięłam głęboki oddech.
-Dajcie mi miejsce do spania...-W moim głosie nie było już tego chłodu i pewności. Teraz zaczęłam się na prawdę bać.
- Hmm... - albinos się zamyślił - jako, że opanowujesz podstawy Mocy, pozwolę sobie potworzyć nam materace. Z tej oto przeżynarki - poklepał jakieś stare, dziwne i białawe urządzenie.
Po chwili na ziemi leżały trzy osobne (dzięki bogu) materace z kocami. Może jakoś uda mi się przetrwać tą noc. Szybko zwinęłam swoją bluzę żeby mogła mi posłużyć jako poduszka. Wślizgnęłam się pod koc. Wydałam z siebię cichy pomruk. Przyjemne uczucie. Obruciłam się na bok i przykryłam prawie cała.
-A jutro? Pomożecie mi znaleźć drogę?-Spytałam już prawie zasypiając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz