sobota, 28 listopada 2015

Ena

Spało mi się wyjątkowo dobrze.
O 4.50 ze słodkiego snu wyrwał mnie dźwięk dzwonów. Moment... ja umieram? Dopiero po chwili zorientowałam się że to mój budzik. I wcale nie dzwony tylko wyjątkowo irytujące piknięcia co kilka sekund. Westchnęłam ciężko. Otworzyłam szeroko oczy, dalej nic nie widziałam. Dopiero po chwili poczułam miękki materiał na twarzy. Powolutku zdjęłam to z oczu, wyłączyłam nieznośny budzik, a wtedy moim oczom ukazał się śpiący na podłodze Quinn, mimowolnie się zaśmiałam. Gdy wypełzałam z łóżka pozostawiłam mu kołdrę. Szybko się przebrałam w jakiś stary dres po czym wyszłam tylnym wyjściem na ogródek. Było wcześnie, ciemno i niesamowicie zimno. Chwilę stałam lekko skrzywiona ale później zaczęłam biegać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz