niedziela, 29 listopada 2015

Viola

Kiedy wydostaliśmy się z podziemi, chwiejnym krokiem szybko wyszłam za drzwi. Przycupnęłam na pieńku obok, chcąc powstrzymać zawroty głowy.
-Już ranek... - powiedziałam jeszcze skołowana.
- Tak wyszło. W podziemiach czas się zatrzymuje. A teraz wracajmy do reszty. Pewnie się martwią. - wyciągnął do mnie rękę.
-Dobrze - posłusznie podniosłam się z pieńka. Szłam za nim jak cień.
-Hej - pociągnęłam go za rękaw - zauważyłeś, że udało mi się otworzyć drzwi bez nożyka i rozgryzania palca, a nawet zaciągnąć cię ze sobą do tego domu?
Zaśmiał się.
- Masz na mnie ciekawy wpływ - skręciliśmy w przecznicę - a sama rośniesz. Nie tylko ciałem, ale i duszą.
-Chyba nie rozumiem... - skrzywiłam się - A właśnie!  Chcę się nauczyć czytać!
- Dobrze, nauczę cię w domu.
-Świetnie! - wykrzyknęłam zapominając o tym co stało się w laboratorium.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz