Stary się jeszcze nie domyślił?
- Drogi panie, niech pan pokaże, co pan potrafi - skinieniem palca przywołałem swój twór do siebie - wiem, że ma pan specyficzny talent...
Facet wzdrygnął się.
- Skąd to wiesz? - widziałem jego marszczące się pod grzywką brwi.
- Sie wie - wzruszyłem ramionami - oświeć mnie, jakim kolorem władasz. Ja, jak widzisz, czernią. Mrucząc coś pod nosem, otworzył wielką książkę i po chwili trzymał w ręku gigantyczną kosę.
- Staroświeckie - skomentowałem krótko.
Przyłożył mi końcówkę broni do gardła.
- Mam zamienić ten magiczny szkielet twoim odpowiednikiem? - warknął - Szczeniaku.
Odsunąłem ostrze palcem.
- Uspokój się, przecież nie krzyczę na głos wszystkich twoich sekrecików. - wywróciłem oczami - współpracujmy i będzie okej.
Przyjrzał mi się uważnie.
- Jeśli się nie pozabijamy nawzajem, możemy współpracować. I... Mechy tu idą - wskazał na drzwi - wychodzimy tylnym wyjściem. - zdematerializował kosę i zaprowadził mnie do ściany z gaśnicą, na której wcisnął guzik i odsunęły się dotychczas niewidoczne drzwi.
skąd mechy wiedzo żeby tam iść?
OdpowiedzUsuńMają specjalne czujniki... Kiedy uzdolnieni używają mocy, alarmują o tym najbliższą jednostkę policyjną.
Usuń