- Ciebie to normalnie na samowolce zostawić... - mruknąłem, podnosząc bezwładne ciało dziewczyny z ziemi - Joshua, przypomnij mi, dlaczego ją trzymamy?
- Bo MUSIMY sobie pomagać - westchnął - i nie tym tonem, chłoptasiu.
- Nie tym tonem, staruchu - odburknąłem albinosowi - idę ją odnieść do domu. Zadzwońcie jakbyście czego potrzebowali - odwróciłem się na pięcie i pomaszerowałem z Eną na rękach w stronę jedynego przyjaznego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz