Connor wyszedł, czyli znowu zostałem potraktowany jak szaleniec. Mój brak umiejętności rozmawiania z ludźmi znowu dał o sobie znać, jako że lata w laboratorium niespecjalnie pomagają w byciu normalnym, nie wiedziałem jak to zmienić. Wytrzymywał ze mną tylko Olisander, co nie było zresztą zbyt pocieszające.
Jako że wreszcie byłem w domu, podlałem rośliny, zjadłem coś i załatwiłem sprawy higieny. Po zrobieniu tego wszystkiego podszedłem do biblioteczki, wziąłem atlas roślin, poczytałem go chwilę i poszedłem spać. Tu na dole i tak zawsze było ciemno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz