-Parking? -zdziwiłam się -Trening?
Weszłam do salonu i oparłam się o framugę.
-Mogę iść z wami?-spytałam od razu. Miałam nadzieje, że się zgodzą, w końcu, jeżeli już zaczęłam trenować....głupio mi było jakoś to porzucić. Nawet jeśli te treningi były dla mnie koszmarem...
- Dobra... ale weź schowaj do plecaka wszystko, co masz fioletowe. Możemy mieć tam towarzystwo. - albinos mi odpowiedział. Uśmiechnęłam się lekko. Sądząc po zapachu... przebrać też się muszę. Szybko poszłam do swojego pokoju i pakowałam wszystko, co miałam pod ręką. Ubrania, biżuterię, długopisy, farby... wszystko co znalazłam. Szybko pobiegłam do łazienki, rozebrałam się i weszła pod prysznic. Zaczęłam się myć, jak zwykle śpiewałam coś, podczas gdy usiłowałam umyć sobie plecy. Po wyjściu szybko ubrałam czarny koronkowy stanik, majteczki, czarne rurki i fioletową bluzkę z troszkę większym dekoltem niż zwykle. Dopiero gdy wychodziłam, zobaczyłam, że...że nie byłam tam sama. Przeklęłam i poszłam z powrotem do pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz