niedziela, 31 stycznia 2016

Charlotte

- Będę ci mówiła - obiecałam. - Nie przeszkadza ci to, że wolno idę?
- Jasne -powiedział spokojnie.
- Och, to wspaniale! Strasznie nie lubię wolno chodzić, wiesz? Mam wrażenie, ze wszystko ode mnie wtedy ucieka! Hej, twój ulubiony kolor to żółty, prawda? Prawda? Też lubię żółty kolor, jest tak pięknie jaskrawy! Chociaż niektóre odcienie są ohydne, ale które nie są? - nawet nie próbowałam zatrzymać swojego słowotoku.
-Tak naprawdę... nienawidzę go... ale lubię banany.
Na chwilę zamilkłam. Ze mojego potoku słów nie wynikło nic dobrego.  
- A pomarańczowy? - spytałam, już bardziej niepewnie. 
- Jest... spoko.
- Prawda? - zapytałam z nowym uśmiechem. - Jest moim ulubionym! Pomarańcza, mandarynki mają taki świetny odcień! W dodatku pasuję do tak wielu ubrań. Nie jest tak jaskrawy jak żółty ani też tak ciemny jak czerwony. Idealny! Jest pewną równowagą, zawsze mi się z tym kojarzy. Nigdy nie rozumiem czemu ludzie równowagę porównują do czarnego i białego. 
-Czarny i biały są przeciwstawne, pomarańczowy jest czymś pomiędzy. A pomarańczowy jest przeciwieństwem mojego ulubionego koloru.
- Właśnie! - wykrzyknęłam, unosząc palec. - Jest czymś pomiędzy, a nie po przeciwnych biegunach. Pomarańczowy jest na środku. Biały i czarny mogą być równowagą między sobą. Tylko. Chwila, co? Jaki masz ulubiony kolor?
- Niebieski - wskazał na swoje włosy. 
- Niebieski to dobry kolor. Kiedyś niebo miało taki piękny. Widziałam na zdjęciach, jak coś. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz