Zaśmiałem się cicho. Po chwili kwiat rozpadł i przeobraził w pył. Opowiedzieć jej czy nie? I tak nic z tego nie zrozumie. To wrodzona umiejętność, więc kogoś "normalnego" nie można chyba tego nauczyć. Z pyłu powstała kokardka.
-To magia!-powiedziałem dumnie i oparłem się o biurko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz