- W domu - powiedziałem cicho nadal tuląc się do fioletowej.
Zamknęła oczy ponownie.
- Nie chce mi się zleźć i nie chce mi się na tobie leżeć. - mruknęła.
- Znalazłem przy okazji to. - pomachałem jej naszyjnikiem przed twarzą - Twoje, prawda?
-to... tak.... daj...-otworzyła szerzej oczy.
Złożyłem jej ozdóbkę na trzęsącej się dłoni.
- Miło się tak siedzi - wyciągnąłem nogi i pomachałem palcami w butach.
-W sumie... jesteś ciepły... albo tak mi sie wydaje, nie wiem- mruknęła półgłosem.
- Oo, jestem ciepły? Co za niespodzianka...zwykle uważają mnie za zmarzlucha.
-Czuje się trochę jak na kacu, możliwe że się mylę...
Przyłożyłem jej rękę do czoła. Pulsowało ciepłem.
- Masz panienko kolorową gorączkę...
-kolorową?-uśmiechnęła się lekko.
- Taa... Zrobiłbym ci coś, ale jestem przykuty słodkimi kajdankami do tej sofy - westchnąłem cicho.
- Kajdankami? Takimi z futerkiem? - zapytała z jakąś chyba nadzieją w głosie.
- Nie, tobą...
- Ale... jest całkiem miło - cichutko ziewnęła.
- Całkiem całkiem - powtórzyłem.
Powinienem chyba taki moment wykorzystać co? Enuś chora, cap do wora! Stłumiłem śmiech na myśl o tej bezsensowmej inicjatywie.
Zmierzwiłem jej włosy.
Zamruczała nieświadomie i wtuliła się we mnie. Teraz jest naprawdę miło.
Trwaliśmy w takim uścisku aż zrozumiałem sytuację. Dziewczyna zasłabła, więc jej strażnik oczywiście musiał udać się z nią do domu by jej przypilnować, uciekając w tym czasie z zajęć ze swoim nielubianym mentorem... I leżymy ściśnięci jak parka po ślubie. Mi to odpowiada.
- Dziękuję - szepnęła.
- Za co? - spytałem jak ostatni półgłówek, nie mogąc ogarnąć, dlaczego mi dziękuje.
- Tak po prostu...
Czy mi się wydaje, czy zamieniono moją Enuś z jakąś rozkoszną dziewczyną, czy to może głupota mojego mózgu mi każe tak myśleć?
Lekko zmęczony nierówno rozłożonym ciężarem jej ciała położyłem się na plecach.
- Nic ci nie robię. - przesunąłem ręce w górę pleców - po prostu kręgosłup mnie boli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz