środa, 3 lutego 2016

Connor

-tak... -westchnąłem, spoglądając w górę. Kiedyś musiało tu być naprawdę pięknie...
- My ludzie jesteśmy niszczejącym gatunkiem, prawda?-Usłyszałem jej głos, niestety miała rację.
-tak... smutne... więc musimy coś z tym zrobić!-Wykrzyknąłem nagle, na chwilę się zatrzymałem, by mogła mnie troszkę dogonić. Jezu, ona naprawdę wolno chodzi.
- Na przykład?
-rozmnażać się.-Mruknąłem z udawaną obojętnością. Tak, niech myśli, że dla mnie to naturalne i nie robi na mnie większego znaczenia. Tak naprawdę wolałem te słowa skierować do kogoś innego. Niestety księżniczka ma mnie głęboko gdzieś, więc już w sumie wszystko mi jedno.
- Słucham?
-he he... nic takiego — zaśmiałem się nerwowo, teraz pewnie ma mnie za zboczeńca.
- Co, podobam ci się?-Poruszyła rzęsami. Tak, oczywiście. Bardzo.
-możliwe...-Mruknąłem cichutko.
- Wstydzisz się tego?~
-możliwe...-mruknąłem jeszcze ciszej. Zerknąłem na nią, milczała. To było niepokojące.
-no co?!-Wybuchnąłem w końcu.
- Nie, nic. Nieważne
-ugh... no dobra... którędy teraz?-Spytałem, starając się uspokoić.
- Hmm. Myślę, że tam — wskazała na las. Skręciłem tam i rozejrzałem się. Chyba czeka nas dłuuuuga droga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz