niedziela, 17 kwietnia 2016

Ena (setny post ○3○ )

Z łazienki wyszłam dopiero po kilkunastu minutach... mleko to był jednak zły pomysł... i dostałam kolejne choróbsko w gratisie...
Wróciłam do pokoju i znów się położyłam, ale nie mam nawet zamiaru spać. Już chciałam wrócić do czytania, lecz książki nie było. Nie wiem czy wyparowała, czy porwali ją kosmoci. Spojrzałam na czarne zwierze jakbym chciała je przewiercić na wylot, w końcu zwierzęta lubią zjadać ważne przedmioty.
-Gdzie ona jest?-spytałam lekko poddenerwowana.
Coś otworzyło paszczę i odpowiedziało, bez poruszania językiem czy czymkolwiek...jak głośnik jakimś dziwnym głosem czarnego charakteru z jakiejś kreskówki.
- Na komodzie.
-Komodzie?-zamrugałam kilka razy, starając się przetworzyć i zrozumieć to co właśnie usłyszałam. Ostatecznie wyskoczyłam z łóżka i doskoczyłam do komody.
-Jakim cudem.... -wymamrotałam wracając do czytania.
- Quinn ją tam odłożył - zamknęło paszczę i zwinęło się w kłębek. Ale po co? Dlaczego? Tyle pytań bez odpowiedzi... aż przypomniała mi się matura, i ogółem czasy szkolne. Przed oczami widziałam powykrzywiane twarzy dawnych "znajomych". Po chwili zastanowienia odłożyłam książkę, rosyjska literatura źle na mnie wpływa. Wsunęłam się znów pod kołdrę, splecione ręce położyłam na piersi niczym trup w trumnie i gapiłam się w dal... albo raczej sufit.
- Przydałby ci się chłopak - stwór stwierdził, otwierając troje oczu - nie masz o czym myśleć... 
-wolałabym raczej przyjaciela...-bąknęłam.-Określenie chłopak przypomina mi o pewnym icydencie którego byłam świadkiem...
- Przyjaciel...phi. Po co ci człowiek, masz mnie~ - połasiło się do mojej nogi. Westchnęłam cicho. Kątem oka zerknęłam na czarnowłosego. Zdawał się słuchać naszej rozmowy, ale postanowił poczekać, aż skończymy...
- Domyślam się, o jakim incydencie wspomniałaś - podkulił pod siebie kolana, opierając na nich brodę - nie każę ci mówić. Ale nie chciałbym, abyś skończyła jako stara panna...
-Nie chcę być po prostu wykorzystana, jak tamta biedna dziewczyna... 

Odwrócił się w moją stronę z dziwnym uśmiechem.
- Na szczęście nie mam nic takiego w planach. 
Uniosłam jedną brew. Nie chciało mi się nawet o tym myśleć... chociaż.. rozmowa stawała sie coraz bardziej dziwna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz