Reasumując, obudziły mnie wrzaski i piski Violki. Ten dzieciak mnie kiedyś doprowadzi do szału...
Wspiąłem się na łóżko do Eny.
- Lepiej się czujesz...? - odgarnąłem włosy z twarzy, by sie jej lepiej przyjrzeć.
- Jakoś żyję... - wzięła łyk mleka.
Usiadłem obok niej, Coś spoglądało na mnie z ironią.
- Wyglądasz trochę lepiej - chwyciłem jej brodę i obejrzałem jej twarz pod każdym kątem - jednakże wnioskuję, że musiałaś czytać od dłuższego czasu, patrząc na fakt, iż znudziło ci się trzymanie zakładki w zębach i lekko obślinioną zostawiłaś ją na kołdrze. Ponadto osoby chore powinny spać jak najdłużej, a ty nie stosujesz się do zaleceń lekarza, co w razie nagłej ucieczki skończyłoby się twoim zasłabnięciem lub niedomaganiem... Musisz odpoczywać.
- Nie lubię dużo spać - wymamrotała niewyraźnie.
Puściłem jej podbródek.
- A powinnaś... Jesteś dość nietuzinkowym okazem człowieka, to wszystko wyjaśnia... - wstałem z łóżka.
- Nie biegam, nie ćwiczę, siedzę sobie grzecznie... odpoczywam.
- Odpoczynek to również sen.. - westchnąłem, otwierając okno by wpuścić trochę świeżego powietrza. Zaduch po nocy źle działa na komunikację nerwową oraz prędkość kojarzenia faktów.
- Czuję się wyspana... - zaburczało jej w brzuchu.
- Przydałoby się małe śniadanko, hm?
Po chwili wybiegła do łazienki.
- Nieważne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz