sobota, 14 listopada 2015

Sulin

Ena trzymała niespecjalnie ukryty nóż. Przez moment wyobraziłem sobie siebie daleko stąd, żyjącego w spokoju, nieplanującego zabić Devona i niepomagającego wszystkim idiotom. Piękny moment.
-Niewiele jest posunięć tak dobrych, jak zabicie jednej z niewielu osób, która może ci pomóc. - Westchnąłem z irytacją. - Olisander pomaga uzdolnionym.
-Miecze są fajniejsze.- Powiedział, co było sygnałem, że wie, co się dzieje. On już taki był. Podczas rozmowy i walki zajmował ludzi swym dziwactwem, a kiedy było wiadomo, o co mu chodzi, zadawał niezręczne pytania, bądź zręczne ciosy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz