Wyszliśmy tylnim wyjściem. I ruszyliśmy w tylko mi znaną stronę. Tak mi się wydawało.
- Stare fabryki? Będziemy otoczeni plus możliwość zawalenia się sufitu... - knypek zaczął wymieniać - nieciekawie.
- Musisz się znać na wszystkim? - syknąłem - to gdzie byś polecił, żeby się schować!? - zaczynał działać mi na nerwy - jedyne co robisz, to narzekasz i strzępisz język - uparcie kierowałem się w stronę fabryk.
- Radziłbym udanie się poza miasto - westchnął - poza zasięg robotów.
- Właśnie o te roboty mi chodzi - westchnąłem - Devon planuje wprowadzić jakieś nowe technologie...kolejne. Chcę temu zapobiec. - przystanąłem, podziwiając ogrom rozsadzonych kominów starej fabryki.
- Da się zrobić. Ale potrzebowalibyśmy całej fabryki papieru - mój towarzysz zaczął gadać z sensem - albo linii produkcyjnej czarnych audi dla mnie. Moglibyśmy stowrzyć taki kostium, nas nie ograniczają fundusze, a czas... Jeśli Devon wprowadzi ten rzekomy produkt, to będzie po ptakach.
Wkroczyliśmy do obszernej sali z taśmą produkcyjną oraz mnóstwem starych, pordzewiałych urządzeń.
- Jeśli nie będziemy używać naszej mocy, roboty nas tak szybko nie znajdą - mruknąłem - ale...będzie ciężko - spojrzałem na dymiącego pupilka kolegi - nawet bardzo.
Długo cie nie było. Post jest ok
OdpowiedzUsuńNie mam momentami pomysłów... Próbuję wykminić jak ich wątki połączyć...ale niech jeszcze posiedzą w tej fabryce.
UsuńNie mam momentami pomysłów... Próbuję wykminić jak ich wątki połączyć...ale niech jeszcze posiedzą w tej fabryce.
Usuń