wtorek, 10 listopada 2015

Ena

Spojrzałam na niego, co mnie to obchodzi.
-Miałeś powiedzieć, gdzie się nauczyłeś. Nadal jednak trzymał wyciągniętą rękę. Przewróciłam oczami.
-Ena-Rzuciłam niechętnie. Lekko uścisnęłam dłoń, nieznajomego. Chciałam wiedzieć, chciałam rozumieć, ale nie zapowiadało się na to żeby coś powiedział.
-Rozmawianie tuż po zdarzeniu, przy wszystkich Ludziach jest cholernie dobrym pomysłem, nie sądzisz?-powiedział w końcu. Popatrzyłam na niego, żyłka pulsowała mi na czole, co było niestety bardzo widoczne. Bez słowa ruszyła w ciemną uliczkę, zerknęłam przez ramię, czy się domyślił i idzie za mną. Kulałam na tą nieszczęsną, lewą nogę, a przez ciężkie buty, ból był nie do zniesienia. Ale, byłam dzielna, zacisnęłam zęby i dumnie kroczyłam do przodu.
-No chodź!-krzyknęłam widząc że....chyba mu się nie spieszy.
-pamiętaj że to ty szukasz odpowiedzi-Usłyszałam tylko.
-Tak, szukam. miło by było gdybyś się łaskawie pośpieszył!
Tego już chyba nie słyszał, polazł we własną stronę. Wydęłam  policzki. Kołysząc się na boki i jednocześnie kuśtykając ruszyłam za nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz