czwartek, 26 listopada 2015

Ena

- Po cholerę drzesz ryja!? - Wrzasnął Joshua — próbuję tu czytać! Nie docierało to do mnie, całą moją uwagę przyciągnęła zielona ręka, która właśnie rozniosła szybę okienną na miliony drobnych kawałeczków, które najpierw były rozpędzone w stronę ulicy, a po chwili w jeszcze większym tempie zaczęły wpadać z powrotem do pomieszczenia. Zanim zaczęłam uciekać, zdążyłam zobaczyć Sulina, to on odbijał odłamki. Szybko wpadłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi, od razu wylądowałam na ukochanym krześle obrotowym. Zerknęłam na gości. Już miałam podziękować za odprowadzenie mnie, ale przeziębienie mi nie pozwoliło, głośno kichnęłam i nie wiem, jakim cudem udało mi się złapać zawartość nosa w chusteczkę.
- Zdrówko — Quinn się odezwał.
-Dzięki- Powiedziałam i po chwili zaczęłam czegoś szukać w szkatułce leżącej na biurku. Wzięłam listek z tabletkami, wyjęłam jedną i szybko połknęłam. Oby pomogło. Po chwili usłyszałam wrzask „starszej siostry”, pewnie zobaczyła co dzieje się w kuchni. Później nie pamiętam już za wiele, osunęłam się na krześle i najzwyczajniej zasnęłam.

1 komentarz: