Cała zdyszana weszłam już do mieszkania, gdybym nagle nie poczuła się źle, pewnie biegałabym dalej.
-Już jestem-zakomunikowałam, bo przecież trzaśnięcie drzwiami nie wystarcza. Zrobiłam kilka chwiejnych kroczków aż w końcu podparłam się dłonią o lustro by ściągnąć buty. Powoli podniosłam wzrok na swoje odbicie. Pisnęłam ze strachu. Moja twarz była cała czerwona a włosy przykleiły mi się do spoconego czoła. Nadal z każdym oddechem uchodził ze mnie cichy świst. Odgarnęłam mokre kłaki i w drodze do kuchni minęłam małą kolejkę czekających na wejście do łazienki. Pod oknem nadal leżały odłamki szkła. Powoli zaczęłam zamiatać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz