Gdy ktoś na mnie wpadł, od razu wylądowałam na ziemi. Obolała z trudem się podniosłam i zauważyłam, że stało się najgorsze....ZŁAMAŁAM PAZNOKIEĆ! i na dodatek wylała się moja święta cola life, teraz już prawie nigdzie nie można jej dostać....w kieszeni od bluzy mam jeszcze piwo.
Na mojej twarzy nie pokazały się żadne emocje, chociaż miałam ochotę wydrzeć się na całe gardło. Zrzuciłam zielonowłosego z siebie.
-pogięło cię?-syknęłam przez zaciśnięte zęby. Dopiero wtedy zauważyłam pościg. Przeklęłam pod nosem. Jak można się wywalić, podczas pościgu?! I to jeszcze na takiego bezbronnego babochłopa jak ja!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz