niedziela, 8 listopada 2015

Sulin

 Szybko wstałem i się rozejrzałem. Ulica była zatłoczona, jednak ludzie byli równie bierni, jak zwykle. Szarość okolicy była szarością, miejsc gdzie umiera nadzieja, a właściwie szarością smogu i odpadków, ale tak brzmi jakoś podniośle.
Mech kroczył w moją stronę powolnym, pewnym krokiem oraz równie pewną, acz mniej powolną pałką elektryczną. Zabrałem całą pobliską zieleń, uformowałem skrzydła i doskoczyłem do wrogiego robota, uderzając go w miejsce gdzie, z tego, co powiedzieli mi podczas pobytu w laboratorium, znajduje się ,,mózg" mecha. Odłamki poleciały w różne strony, miałem szczęście, że to tylko mechy policyjne, a nie te specjalne do łapania chyba były pod tym sklepem przez przypadek, albo Devon chciał sprawdzić, na co mnie stać. Stałem tak jeszcze przez chwilę napawając się zwycięstwem.
Potem uświadomiłem sobie, gdzie poleciały odłamki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz