Joshua
Wstałem, zamykając wielki tom z hukiem. Skierowałem swoje kroki do kuchni. Pani gospodyni właśnie mylą naczynia, ale nadal była w lekkim szoku i trzęsącymi się rękoma miała chyba podświadomie upuścić szklankę.
- Pomóc pani?- zacząłem wycierać umyte talerze stojące w kolumience - I dziękuje za książki. Przydały mi się.
- Nie ma za co, ale nie musisz mi pomagać...- jestem silną kobietą, dam radę sama.
- Wolę jednak pani pomóc. - upierałem się przy swoim, przecież jeśli ona się za bardzo zamyśli, to może potłuc wszystko. Nie, żeby mi zależało, po prostu nie chcę, by coś jej się stało.
Quinn
Wstałem z dosyć wygodnego łóżka. Nie ma co tu siedzieć, zwłaszcza jak panienka poczuła się zmęczona i po kąpieli najchętniej by nas wygoniła i poszła spać do swojego łóżeczka... Samemu momentami dziwi mnie, skąd ja to wiem. Ale każdy cień i ciemny zakątek przesyła do mnie informacje, co kto robi w obliczu tak jakby zasięgu wzroku. Czarnych przedmiotów jest w każdym domu dużo, więc zostawia nie oczu zwiadowczych to dobra taktyka. Otwarłem jedno malutkie na radyjku stojącym na zakurzonej półce. Bądź co bądź, ale co Ena porabia jestem ciekawy.
Zniszczyłem oczy z cichym stęknięciem w reszcie pokoi. Nie byłem aż tak dziecinny, by otwierać jedno w łazience. Bez przesady, nie jestem aż tak zboczony.
Obróciłem się ostatni raz przed wyjściem z pokoju. Violka zasnęła. No cóż. Zdarza się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz