piątek, 27 listopada 2015

Sulin

 Kiedy atak paniki osłabł, usłyszałem:
-Kto za to wszystko zapłaci?
Spojrzałem na kobietę z pewną irytacją. Naprawdę ciężko byłoby wytłumaczyć, że to nie moja wina, przecież chodzi o moc. Wydawałoby się, że z zieleni dałoby się stworzyć pieniądze, ale przecież prawdziwe miały na sobie milimetrowy pasek czegośtam, znak wodny i dużo innych zabezpieczeń, choć nie wszyscy o tym wiedzieli. Sięgnąłem do kieszeni, przekształciłem ją w trochę zielonych papierków i powiedziałem:
- To powinno załatwić sprawę. -Powiedziałem to z typowym dla kłamcy uśmiechem i mniej typowym przymkniętym okiem.
Kobieta zaniemówiła. Mam trochę czasu, zanim się zorientuje. Kiedyś jej oddam te pieniądze, przecież sprzedaje narkotyki. Odeszła, a ja stałem dalej. Średnio miałem co robić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz