niedziela, 15 listopada 2015

Joshua

 - Ale czego? - bawiłem się sznureczkiem przy twarzy - jest wiele możliwości...
- Panowania nad mocą oczywiście! - zawołała.
- Hmm... Co tu jest fioletowego... - wzrok Quinna padł na jej bluzkę i usilnie się w nią wpatrywał.
- Zboczeniec - zrzuciłem go z parapetu - znajdźmy cokolwiek innego...
- -że niby majtki byly by lepszym rozwiązaniem? - zapytała zdejmując bluzę i zostając w koszulce.
- Może - czarnowłosy się zaśmiał po czym został zdzielony w ryj.
- Faktycznie zboczeniec...
- Więc... Musisz spróbować wyobrazić sobie tę bluzę jako narzędzie... Coś co możesz ukształtować i wykorzystać. - próbowałem jej tłumaczyć to w jak najprostszy sposób...
Bluza zaczęła bulgotać, zmieniając się...w kij.
- Nieźle... A teraz wyrwij mi go siłą woli z ręki - pochwyciłem fioletowy, jeszcze lekko miękki kij.
- Hah... po prostu talent... - poszła w kąt pomieszczenia i się załamała.
Cisnąłem ją w głowę tym kijem.
- Wstawaj i ruszaj dupsko! Mam cię nauczyć, czy nie!? - fuknąłem na nią - biedne dziecko z problemami! Kija się wstydzi!
Obraca sie do niego. Z trudem przywołała kij do siebie.
- Bez sensu. - mruknęła.
- Nie ma wszystkiego jak na tacy! Ćwiczyłem przez siedem lat, znam się. - przetransformowałem moje ramię w ostrze kosy (kocham bycie albinosem) - jak jesteś taka mądra, to chodź i walcz.
- Czy ja mowilam ze jestem madra? Ja nawet matury nie zdałam! - podniosła się z kąta.
- A ja wiem jedno - że musisz ponieść porażkę, by zobaczyć, że MUSISZ trenować. - ostrze błysnęło w zabłąkanym promieniu słońca- postaram się ciebie nie pokroić.
Szybko się odsunęła.
-szkoda.. to byla moja ulubiona bluza..
- Możesz ją zmienić z powrotem - Quinn odezwał się w końcu - ale najpierw pokaż temu dziadydze, na co cię stać.
Słabo się uśmiechnęła i osłoniła się kijem przed moim ciosem.
- Jak widzisz, bronie wykonane z danych kolorów są silniejsze od ich normalnych odpowiedników, plus w każdym momencie możesz ją zmienić - nagle zamieniłem drugie ramię w ostrze - ale musisz pilnować przeciwnika. Zwłaszcza, jeśli cały jest ubrany, bądź jak ja, ma skórę w tym kolorze, którym włada - udałem, że podcinam jej gardło - na szczęście na świecie populacja albinosów wynosi ok. 4,5%, więc raczej żadnego nie spotkasz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz