- Mieliśmy ci pomóc w dotarciu do domu, prawda? - ziewnąłem na przywitanie zaspanej dwójki. Pokiwali głowami.
- Zajmie nam to trochę czasu, znając gabaryty naszego miasta i patrole policji, więc pośpieszmy się... - mruknąłem.
- Na obrzeżach jest trochę mniej policji...trochę więcej podejrzanych typów. - odparła Ena i podniosła się z materaca.
Quinn bez słowa wstał i runął na to czarne żywe coś.
- Ciekawe, co robiliście, że nie możecie się dobudzić - przeczesałem dłonią włosy i zarzuciłem do tyłu - Tak czy inaczej... Gdzie mieszkasz, Ena?
- Dobudzić? -zmarszyła brwi.
- Zobacz na swojego kolegę - wskazałem na chłopaka śpiącego nadal na tym swoim psie - WSTAWAJ!
Mruknął coś w odpowiedzi o skokach bez liny i ze zwierzęciem odwrócił się do nas tyłem.
- Więc...podaj adres. - westchnąłem.
- Ah to... a mieszkam... to mały domek na przedmieściu ....moment nie pamiętam nazwy ulicy...
Ująłem twarz w dłoniach.
- Poważnie? - jęknąłem - będziemy zapierdalać po całych przedmieściach miasta kilometrami tylko i wyłącznie dlatego, że nie pamiętasz własnego adresu?
- Daj mi pięć minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz