niedziela, 22 listopada 2015

Ena (Post pisany z małą pomocą Asconashing Inteligence)

Odskoczyłam w tył.
-Po pierwsze, zanim podejdziesz na taką odległość, najpierw umyj zęby-Zachrypiałam. Szybko Złożyłam bluzę na pół.
-Po drugie, co niby do ciebie mam?-Skrzywiłam się lekko. Bluza zmieniła się w krzywy powykręcany kij. Miałam nadzieję że uda mi się stworzyć miecz, ale to chyba jeszcze nie mój poziom.
-Po trzecie, jaki to ma być trening?-Przymrużyłam oczy w nadziei że to mi pomoże widzieć.
- Mocy - odparł krótko - stary cię zamęczy... -Mocy?-zdziwiłam się-Czym będzie się różnił od treningu starego?-Uniosłam brew - Faktem, że przy okazji cię rozpracuję i poprawię twoją kondycję psychiczno-fizyczno, koordynację ręka - oko etc... -Dobra, dalej nie rozumiem-zrobiłam zeza. - Po prostu mi zaufaj. Ale nie oczom. Mi. - przez moment widziałam człowieka wychodzącego z cienia, który nagle się rozpłynął w powietrzu. - Iluzje są wszędzie. Przez chwile się na niego patrzyłam. Kij wypadł mi z ręki. Starałam się zrozumieć. -spróbuję.-Mruknęłam cicho niknął. Puff. I nie ma. Za to podłoga... Zaczęła się topić. To było zbyt realistyczne. Widziałam, jak pochłania moje nogi, mnie. Zaciemniona biel materaca zniknęła mi z oczu, pozostawiając mnie w lepkiej mazi. Z daleka słyszałam głos Quinna. - Wyswobódź się! Wiem, że potrafisz! Prawdziwy wojownik jest silny nie tylko fizycznie, ale i psychicznie! Zupełnie nie wiedziałam co robić. Ciemna niczym smoła i podobna w konsystencji maź oblepiała mnie, przesuwając się w górę ku mojej twarzy. Szamotałam się bezskutecznie, widząc rozpryskujące bąble, pachnące odrażająco. To jest koszmar... To musi być sen... Wyrwałam rękę i widziałam, jak powoli odpadają mi palce. Nie...niemożliwe... Nagle pstryk.

Wszystko ustało.

Moje ręce są całe.

Wiedzę na materacu w opuszczonej fabryce. Obok mnie moi niedawno poznani towarzysze. I kartka.

"To nie był sen."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz