niedziela, 15 listopada 2015

Quinn

Jakby ten stary kiedykolwiek chciał się mnie posłuchać.
Dygnęliśmy oboje, słysząc jakiś hałas przewracanych rur i kobiecy pisk.
Zeskoczyłem z parapety okna i pobiegłem w stronę nieprzyjemnego dźwięku metalu o metal.
- Hej ty - odepchnąłem rurę z zestresowanej dziewczyny - co tu robisz?
-J-ja? Nie twoja sprawa... lepiej mi pomóż! - po jej twarzy było widać, że jest bliska płaczu.
- Nie rycz mi tu - uwolniłem ją z tych rur i pomogłem wstać - Kim jesteś?
-Forest. Ena Forest. - mruknęła otrzepując się.
- Quinn Aeneas - podałem jej rękę - więc, kolejne pytanie. Dlaczego się czerwienisz?
-A może mam gorączke, co?! - fuknęła na mnie.
- Ee... Z gorączką się nie łazi po dworze - odwróciłem się i skierowałem w stronę kryjówki mojej i Joshuy - idziesz?
- Chyba nie mam innego wyjścia... - ruszyła za mną, nagle padając jak długa i chwytając się moich spodni.
- EJ! - zacząłem mocować się z jej ręką, ciesząc się w duchu z obcisłych majtek na swoim miejscu.
- O CHOLERA PRZEPRASZAM! - zasłoniła oczy.
- Potknęłaś się o własne nogi? - zasunąłem spodnie w górę - inteligentne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz