poniedziałek, 23 listopada 2015

Viola

Wstyd się przyznać, ale wypijając nie jeden kubek kakao, zasnęłam siedząc przy stole. Co się dziwić?  Trzy dni tułaczki bez celu robią swoje. Podniosłam głowę z blatu.
-Oj... - zaczęłam wycierać rękawem plamę od śliny. Zaczęłam nasłuchiwać. Przyszedł ktoś jeszcze? Ze śpiącą miną ruszyłam... i w tym właśnie momencie przeżyłam największy dylemat życia:
Tam skąd dochodzi dźwięk, czy tam skąd czuć naleśniki?
Po chwili postanowiłam zachować się dojrzale i odpuścić naleśniki (dojrzałość boli ;ω;). Cichym krokiem podbiegłam pod jedne z drzwi. Wparowałam do pokoju z ostrym hukiem prawie wyrywając drzwi z nawiasów.
-No cześć! - krzyknęłam z złośliwym usmiechem na twarzy.
Postąpiłam krok do przodu zaliczając glebę.
- No cześć - czarnowłosy chłopak się również wyszczerzył - Wyspana?
-Bardzo-śmieszne...  - spojrzałam na niego krzywo, nie przejmując się tym, że upadek spowodował krwotok z nosa. Mój wzrok powędrował na drugiego typa. Jakoś się tak przy nim zakręciłam, że po chwili jego pierścień wylądował u mnie w dłoni.
- Oddawaj pierścień. - Białas podniósł mnie za kołnierz - i zegarek który leżał na blacie w kuchni. - dokończył wredota, który podstawił mi nogę.
-Ale z was drętwe grzyby...  - przewróciłam oczami i wysypałam kilkadziesiąt rzeczy z sakiewki - zegarka sobie szukaj, a pierścień masz - oddałam go spowrotem - i tak by się nie sprzedał...
- Pierścień pierścieniem, zegarek z cyrkoniami zegarkiem z cyrkoniami - czarny mruknął, a jakieś czarne wielkie zwierzę zaczęło się do mnie łasić. Przestałam go słuchać. Zwierzak zainteresował mnie dość mocno.
-Co to? - zapytałam rozwierając mu paszczę i zaglądając do środka - wygląda jak  powiększona wersja tego szczura, którego rozdusiłam tydzień temu!
- Krukowilk. Bestia mojego tworu - czarnuch dalej nawijał - uważaj, żeby ci łba nie odgryzł, jest zbudowany tylko i wyłącznie z czerni, nie możesz go kontrolować. - krukocoś polizało mnie po twarzy ciepłym językiem i wydało.. E... Coś pomiędzy krakaniem wrony i szczeknięciem psa.
-Hę? Kto powiedział, że ja kogoś kontroluję? - zmierzyłam go wzrokiem - poza tym... skoro go stworzyłeś, to musisz umieć to coś, co umieją ci ludzie, których poszukuje nasz "najwspanialszy władca " - ostatnie słowa wypowiedziałam z mocnym sarkazmem.
- Wszyscy młodzi zgromadzeni w tym pokoju to potrafią... Plus ja.- Pan Biały otworzył okno żeby wpuścić trochę świeżego powietrza - Do młodych się nie zaliczam.
-Nie wiem ile masz lat, ale pewno niejeden by ci pozazdrościł - teraz już bez skrępowania utworzyłam z krwi lecącej z nosa landrynkę i aż kłapnęłam zębami wsadzając ją do ust.
- Że tyle dożyłem, miałem przynajmniej pracę? - spojrzał się na mnie przenikliwym wzrokiem - być może.
W końcu nie wytrzymując zmuszona byłam pogłaskać czarną bestię, ponieważ to coś cały czas nie dawało mi spokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz