niedziela, 6 grudnia 2015

Quinn, który zrobił z Violki ciapę.

- Ty zajmiesz się Viola, ja walczę z Eną - usłyszałem od starucha - wszelkie chwyty w użyciu mocy dozwolone.
Wyszczerzyłem się w stronę dzieciaka.
- Pay day, mała! - spojrzałem na jej niepewną minę, nacierając od razu ze zgromadzoną czernią z aut dookoła. Starałem się jej jakoś nie uszkodzić zbytnio.
Nie moja wina, że mi conieco odbiło do głowy... Taka ilość mocy mi odpowiada. Wysoki poziom.
Spojrzałem na kulącą się obolałą istotkę w dziurze w ziemi, transmitując zdobytą czerń w mojego pupila. Jest moim żywym magazynkiem...
- Nie kul się jak jakiś królik, tylko pogódź z faktem, że przegrałaś. Miałem przewagę. - mruknąłem obojętnie w jej stronę - Joshua kazał się nie zabijać, co oznacza gigantyczne ograniczenie twoich umiejętności w wysadzaniu głów i etc. Musisz zacząć wytwarzać broń o określonym kształcie. - jeszcze raz otoczyłem pięści czarnymi, stalowymi rękawicami - inaczej nie dasz rady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz