Przebudziłam się i zauważyłam, że znów się ślinię. Zawsze tak mam jak śpię? Wypełzłam z fortu. Jest jakoś tak dziwnie cicho i spokojnie.
...
LUDZIE DEVONA ZABRALI WSZYSTKICH, ALE MNIE NIE ZNALEZLI BO BYŁAM W MOIM WSPANIAŁYM FORCIE!
Poczułam jak ściska mnie w gardle. Chyba nigdy nie czułam się taka przybita. Muszę uciekać. To pewne. Nigdy niewiadomo kiedy gliny tu wrócą. Zrobiłam sobie z kilku truskawek plecaczek i zaczęłam wkładać w niego kilka skoczków w kartonikach i parę paczek słodyczy. Zrobiwszy już prowiant, wyszłam z domu. Postanowiłam udać się na peron jako pasażer na gapę, mimo że z buta to kawał dogi. Przecież skoro nawet pan Joshua, który potrafi pękać kości nie dał im rady, to muszą być o wiele silniejsi niż nam się wydawało... przerażające...
Obejrzałam się za siebie. Dom był już coraz mniej widoczny.
*dalej zbieram szczękę z podłogi*
OdpowiedzUsuń*pomaga* Co ona ci się tak rozwaliła ;A;
UsuńOdpadła i spadła ;^;
UsuńO nie ;^; *bierze super glue* przykleić?
OdpowiedzUsuńTen post mnie zdziwił, ale wybór cech postaci wszystko tłumaczy.
OdpowiedzUsuń