wtorek, 15 grudnia 2015

Viola

Odwróciłam się w stronę pana Sznurka, wgapiając się w niego przez jakiś czas.
-Potrafisz zamienić się w wiaderko? - rzuciłam tępo.
- Zapytam, dlaczego miałbym zmieniać się w wiaderko... - ponaciągął szyję, słyszałam chrzęst jego kości - Poza tym, to byłaby beczka a nie wiadro. Kształt zmieniać mogę, ale nie rozmiary.
-A w takie duże wiaderko, nie będące beczką? Bo miałam sen, że byłeś wiaderkiem i sam z siebie robiłeś zamki z piasku!  - wykrzyknęłam.
- To był tylko sen... - spojrzał się na mnie ukosem - Nie pomogłoby to nam w obecnej sytuacji.
-A lew? Tygrys? Hmmm... Jakiś duży kot? - zaczęłam sypać pytaniami mając nadzieję ,że się w coś zmieni.
- A policja? Przecież to nie jest normalne, na bank by nas ktoś zauważył. - przeciągnął się - Pozamieniam się na miarę moich możliwości, ale w fabryce.
-To chodźmy! Chodźmy! - klasnęłam w dłonie. Wyjął na chwilę telefon, chyba wysłał SMS-a i skierowaliśmy się w stronę fabryki.
-Daleeekoo jeeeszczeeee? - jęknęłam.
- Niedaleko. Jak na moje nogi - uśmiechnął się lekko pokpiwając z mojego niskiego wzrostu - Ale doczłapiemy się jakoś.
-Jak sobie wyrwiesz nogi, to wtedy pogadamy - fuknęłam - a tak na marginesie - chyba cię już gdzieś kiedyś widziałam, wiesz?
- Pewnie w bibliotece. - kopnął osamotnioną kulkę zwiniętej gazety.
-Biblio... Ach! To te miejsce, gdzie wszyscy kradną sobie książki! - kopnęłam kamyk, który odbił się od metalu i uderzył we mnie. Zaśmiał się.
- Nie do końca. Potem je oddają.
-To jacyś słabi z nich złodzieje... - mruknęłam - ja swoją sprzedałam! - dodałam zadowolona.
-Biblioteka polega na WYPOŻYCZANIU książek wszystkim użytkownikom... I możliwość ponownego przeczytania przez kogoś innego za darmo... - westchnął - to dlatego mi się obliczenia nie zgadzały...
- Nie, ale gdybym jeszcze tam pracował, to bym siłą wymusił z ciebie te pieniądze.
- Zwolnili cię? Uciekłeś? Emerytura?
- Czarny przyciągnął policję za sobą, więc uciekliśmy...- zmrużył oczy odsuwając zardzewiałe drzwi - Sweet, sweet home...
-O ja! - wbiegłam przed nim przez drzwi- Ale tu miejsca!
- Pracowały tu kiedyś setki ludzi, a zostały zgliszcza... Ehh... - uwalił się na zakurzony materac.
Zaczęłam rozładowywać swoją już zdecydowanie za długo powstrzymywaną energię, biegając po całej fabryce. Czepiałam się po ścianach, jakichś dziwacznych przedmiotach i gruzach wydając z siebie dość ciekawe okrzyki i specyficzne śmiechy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz