Zdjąłem jej okulary i przetarłem o bluzkę. Nie jest to najlepszy sposób (i na bank niewskazany) czyszczenia jakże użytecznego przedmiotu, ale zawsze jakiś.
-uhmm.. cio lobisz?- spojrzała na mnie mrużąc oczy i położyła dłoń na mojej twarzy -nie widzę cię.
- Czyszczę twoje patrzały - odparłem jakże inteligentnie - całe w błocku miałaś.
Nagle Ena zmarszczyła nos i kichnęła, zostawiając na mojej bluzce majestatycznego gila, sama się zachwiała i zanim zdążyłem zareagować, spadła na podłogę.
Cicho przeklnąłem pod nosem, zdejmując bluzkę i pomagając jej wstać.
-D-dzięki - rzuciła, pociągając nosem.
Wyszukałem chusteczki i podałem jej cale pudełko, wcześniej otrzepując z kurzu.
- Zastanawia mnie rozmiar twoich zatok - z niesmakiem spojrzałem na tonę kleistej mazi na bluzce.
- Mam dużo nosek po tatusiu - powiedziała jakimś dziecinnym głosem.
Westchnąłem, zanosząc moje zmasakrowane ubranie do łazienki pod falę gorącej wody. Japierdole....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz