- Co jest? - burknęłam niezadowolona.
- Devon nam wysłał pajączka w prezencie - Joshua najwyraźniej mnie niósł - a ja takiego prezentu nie chce odpakowywać. Dobrze się spało?
- Owszem - rzuciłam z powagą. Słyszałam, że takich słów używają dorośli - prawie tak dobrze jak w moim mega forcie - wychyliłam głowę zaglądając przez ramię Sznurka. Wytrzeszczyłam oczy i czułam jak moja buzia sama się otwiera.
-JAKI.WIELKI.PAJĄK! - wykrzyknęłam - Fajowy, no nie? Obleśny... ale fajowy!
- Cię tak fajowo pokroi - mruknął, nadal biegnąc - cholerny rasista...
-Aj tam. Tak zasuwasz, że nas nie dogoni... Chyba. Masz jakiś plan? Bo nawet ja wiem, że takie tylko-uciekanie jest bez sensu - przestałam się wiercić orientując się, że mogę spaść.
-Jest jedno miejsce, w którym ten pająk nie przetrwa - wydyszał - nad jezioro!
-A, jezioro. Spoko - rzuciłam bez większego namysłu - JEZIORO?!
- TAAK! - wyszczerzył się jak psychol - mam nadzieję, że nie masz choroby morskiej!
-Nie mam choroby morskiej, ale nie lubię wody... - burknęłam niezadowolona.
- Cię tak fajowo pokroi - mruknął, nadal biegnąc - cholerny rasista...
-Aj tam. Tak zasuwasz, że nas nie dogoni... Chyba. Masz jakiś plan? Bo nawet ja wiem, że takie tylko-uciekanie jest bez sensu - przestałam się wiercić orientując się, że mogę spaść.
-Jest jedno miejsce, w którym ten pająk nie przetrwa - wydyszał - nad jezioro!
-A, jezioro. Spoko - rzuciłam bez większego namysłu - JEZIORO?!
- TAAK! - wyszczerzył się jak psychol - mam nadzieję, że nie masz choroby morskiej!
-Nie mam choroby morskiej, ale nie lubię wody... - burknęłam niezadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz