poniedziałek, 4 stycznia 2016

Viola

Po zrobieniu kilkudziesięciu kółek po fabryce, zajrzeniu w każdy kąt i wdrapanie się na wszystko co tylko mogłam, rzuciłam się twarzą do materiał na materac, na którym siedział Joshua. Sapnęłam donośnie.
- Nabiegałaś się? - spojrzał na mnie przymrużonymi oczami - bo pewnie jeszcze dzisiaj pobiegamy, ale nie dla przyjemności. Twoje wrzaski mogły przywołać tutaj policję. Albo skusić kogoś do zadzwonienia.
-Jak dostanę czekoladę to przebiegnę nawet wzdłuż równika, albo... południka? - zaczęłam się zastanawiać czy nie przekręciłam słów, które kiedyś usłyszałam.
- Nie mam czekolady. - zaniemówił i rozejrzał się dookoła w nieznanym mi celu - Równik ma około 300 000 kilometrów długości. Nie przebiegłabyś całego tego dystansu na pustych kaloriach.
-Ty to potrafisz zabić motywację... - przewróciłam się na plecy mając warkoczyki w buzi - miałeś się pozmieniać, pamiętasz?
- No dobrze. A w co? Pamiętaj, ogranicza mnie rozmiar oraz nie mogę całkowicie stać się przedmiotem martwym, np. stołem. - Pan Sznurek przybrał naukowy wyraz twarzy - Zamieniam się w słuch.
Przeanalizowałam jego wypowiedź.
-Aaaa... hehehe... Taki sucharek! - usiadłam zadowolona z siebie - no to może... Stań się pso-koto-kozło-smoko-ptako... JEDNOROŻCEM!  
- Wiesz co... Jednorożec ci wystarczy? - westchnął - każdy wyobrazi sobie ten twój wymysł inaczej, pojedyncze zwierzęta są łatwiejsze do odtworzenia...
-To może niedźwiedź.
Wstał. Jego skóra zaczęła się... Bąblić? Skulił się nagle, widziałam jak powoli jego ramiona zaczęły obrastać białym futrem. Ale jakby się...odrobinę... Skurczył? Stał się odrobinę niższy, uwalił się na cztery łapy, i jako niedźwiedź polarny trącił mnie nosem. Aż pisnęłam z zachwytu.
-Jaki superaśno fajny! - wskoczyłam mu na grzbiet - Wio!
Odwrócił zniesmaczony łeb i mruknął coś, powoli drepcząc przez fabrykę. Położyłam się, przejeżdżając ręką po jego futerku. Jak się tak jeździ na czymś misiowatym, to strasznie muli... Ale nie ze znudzenia! To działa trochę jak... kołyska. Chyba poczuł, że jestem śpiąca, bo ułożył się na ziemi. Jest o wiele lepszy od materaca... Przymknęłam oczy i ziewnęłam głośno. Kiedyś ukradnę takiego misia z ZOO... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz